Świnie i krowy

Skojarzenie z dzisiejszym czytaniem z Ewangelii mam dość nieewangeliczne. Otóż Jezusowi na drodze stają dwaj opętani, a On wyrzuca z nich złe duchy i posyła je w świnie, które ruszają po urwistym zboczu i giną w wodzie jeziora. Pomijam fakt, że zawsze żal mi tych świń, ale w końcu życie człowieka ważniejsze niż życie świni. Dzisiaj świnie na urwistym zboczu wywołały we mnie inne myśli: skojarzyły mi się z krowami na urwistym zboczu, które zawsze mijam wracając piechotą ze stacji kolejowej Himmelreich do miejsca mojego noclegu. Zawsze – to znaczy w tych okresach, gdy pracuję we Fryburgu i decyduję się na spacer z dworca do domu. Otóż krowy te – bardzo łaciate – fikają po tym zboczu jak nie przymierzając kozice. Wygląda to prześmiesznie, gdy głupia z mordy krowa, okrągła, wypasiona, skacze na tych swoich tyczkowatych nogach, wywołując falę entuzjazmu do skakania również u swoich towarzyszek. Zaczyna się wtedy prawdziwa galopada krów od jednego końca ogrodzenia do drugiego. A wszystko ma miejsce – przypominam – na urwistym zboczu. Że też sobie te biedne krowy nóg nie połamią!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.