Cywil

Mogłem się zachwycać już w 1934 roku, ale niektórzy głupcy potrzebują siedemdziesięciu z górą lat, żeby trafić na odpowiedni tekst. Wznowiony teraz przez Wydawnictwo Sic! „Cywil w Berlinie” hrabiego Tonia Sobańskiego stał na mojej półce już jakiś czas. Kupiłem go po przerażającym zestawieniu cytatów z tegoż dzieła, dokonanym przez Stefana Bratkowskiego, który niedługo później rozstał się z szacownym tytułem prasowym, w którym owego zestawienia dokonał.

Być może znów jakaś czytelniczka zarzuci mi, że patrzę na współczesne Niemcy, jakby to były Niemcy hitlerowskie, co się już w tym miejscu zdarzyło. Ale twierdzę, że pewne obserwacje są ponadczasowe, a takie ponadczasowe obserwacje trzeba czytać. „Cywil w Berlinie” to świetne reportaże z Niemiec pisane przez polskiego arystokratę świeżo po dojściu Hitlera do władzy. Te teksty są dla mnie ciekawe z trzech powodów. Po pierwsze pokazują ponadczasowe cechy Niemców, które mogą prowadzić do cudu (chęć stowarzyszania się „naoliwia” społeczeństwo) albo do katastrofy (ci sami chętni do łączenia się w grupy Niemcy ochoczo wchodzili w szeregi narodowosocjalistycznej partii). Po drugie są świadectwem ponadczasowego działania władzy totalnej, której cechy dostrzegał w Polsce Bratkowski, pisząc swój ostry tekst w „Plusie Minusie”. Po trzecie przybliżają przedwojenny Berlin, który – na razie głównie w wydaniu współczesnym – od ponad roku bardzo mnie fascynuje.

W rezultacie książka wróci na półkę dopiero wtedy, gdy zamknę jej ostatnią stronę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.