Zürich

W ubiegłą niedzielę nawiedziłem Zurych.


Grossmünster, Helmhaus, Wasserkirche i Hans Waldmann na koniu, a koń na cokole. Pani w polskich barwach narodowych na Münsterbrücke.


Największa w Szwajcarii krypta skryła się pod Wielką Katedrą.


Gdy tylko znajdą zacieniony kąt, panowie znów zadmą w swoje trąby.


Nawet wpychająca się między obu panów krakowianka nie zniszczy optymalnej przyjaźni Wałęsy i Kwaśniewskiego.


Tak, tak – pagórki za golasem to Alpy.


Kościół św. Piotra w samo południe.


Jak mógłby mi się nie spodobać Zurych, skoro ma trolejbusy w barwach gdyńskiej komunikacji miejskiej.


Pan z posągu przywitał mnie tym samym wyniosłym spojrzeniem, jakim przed dekadami spoglądał na mojego dziadka, który w tych murach zrobił doktorat.

Jedna myśl na temat “Zürich

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.