Amazon Kindle trzeciej generacji

A więc już jest. W trzy dni po premierze dotarł do mnie Amazon Kindle trzeciej generacji w kolorze grafitowym. W prostym pudełku leży leciutkie i cieniutkie urządzenie, które na pierwszy rzut oka o lata świetlne wyprzedza inne czytniki e-booków, z których dotychczas korzystałem, takie jak Sony Reader PRS-505, iLiad, czy iRex DR1000.

Na ekranie powitalny obraz z informacjami o tym, jakie kroki podjąć przy pierwszym uruchomieniu: podłączyć do komputera i włączyć. E-booki kupuję bezpośrednio przez Kindle, bo urządzenie na (niemal) całym świecie jest stale online. Czytnik jest od razu spersonalizowany, w ciągu kilkudziesięciu sekund, bez żadnego rejestrowania się czy logowania, pobieram e-booki, które już wcześniej kupiłem na Amazonie. Oczywiście otwierają się na tej stronie, na której skończyłem je czytać na iPadzie.

A właśnie, iPad. W stosunku do Kindle’a wydaje się duży, gruby i ciężki. Nieporęczny. I jeszcze ten świecący ekran pełen odcisków moich paluchów. Za to Kindle jest lekki i wydaje się być solidny. Jak to ujął kolega z biura: „nie bałbym się go upuścić na podłogę”. Zatem do książek zdecydowanie Kindle. iPada wezmę do pociągu, jeśli będę chciał nie tyle czytać, co bawić się multimedialnie i surfować (o ile złapię zasięg).

Wracamy do Kindle. Włączyłem, zsynchronizowałem, przeczytałem kilka stron, zrobiłem notatki na klawiaturze (fizycznej, nie wirtualnej – duży plus!), wyłączyłem. Na ekranie wyświetliła mi się podobizna Marka Twaina. O, a następnym razem rycina z rybami. Drobnostki, ale cieszą.

Trzeba przyznać: nawigacja trochę staroświecka, żadnego ekranu dotykowego, wszystko za pomocą strzałek i przycisków. Ale czytelnicy to (chyba) inteligentni ludzie, nie muszą mieć koniecznie uproszczonej, obrazkowej nawigacji à la Apple. Do wyboru osiem rozmiarów tekstu, w niektórych książkach mogę też zmieniać rodzaj czcionki i interlinię. Mogę zmniejszać i zwiększać marginesy oraz obracać obraz. Tym razem Amazon nie wyłączył funkcji text-to-speech, która działa nadspodziewanie dobrze (przykład czytanego fragmentu w wideo).

Tyle na początek. Po pierwszych godzinach zabawy z Kindle, jutro nareszcie siądę i zacznę z niego spokojnie czytać. Kolejny raport z użytkowania już wkrótce.

Jedna myśl na temat “Amazon Kindle trzeciej generacji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.