Niedziela w czerwonym

Gdy w dzisiejszą niedzielę jechałem dzisiaj pociągiem z Himmelreich do Fryburga na śniadanie w jednej z kawiarni przy uniwersytecie, nawet nie przyszła mi ta myśl do głowy. Także gdy w trakcie jedzenia jajecznicy wyciągnąłem smartphona i w folderze „Herder” zacząłem robić notatki na podstawie pomysłów, które przychodziły mi do głowy, wciąż nie przeczuwałem nadciągającej pokusy. Nawet gdy upewniłem się, że najbliższa msza św. odprawiana jest dopiero o dziewiętnastej, miałem wolną głowę. Dopiero idąc do Włocha na lody stwierdziłem, że przecież kilka najbliższych godzin mógłbym spędzić… w biurze. I oto jestem sam w wielkim, czerwonym gmachu wydawnictwa, popijam wodę z butelki (w ciągu tygodnia nie przyszłoby mi do głowy zachowywać się tak nieelegancko) i przy akompaniamencie skowronków w ogrodzie piszę to i owo. Mam nadzieję, że – inaczej niż ostatnio – wieść o moim pracowaniu w niedzielę nie rozejdzie się po firmie lotem błyskawicy. Zachowacie tajemnicę? 😉

Siedziba wydawnictwa

Jedna myśl na temat “Niedziela w czerwonym

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.