Kolej się ukrywa

Baner reklamowy ze strony głównej pkp.pl

Ostatnio dość często mam nieprzyjemność podróżowania polskimi pociągami spółek wszelakich. Nieprzyjemność tym większą, że przeplataną przejazdami niemieckimi ICE. Wiele już napisano o stanie polskiej kolei: rozsypujących się składach, śmierdzących toaletach, niewygodnych siedzeniach. I wiecie co? Te lamenty działają! Koleje zdały sobie sprawę z niskiej jakości swoich usług, więc zaczęły ukrywać swoje istnienie przed opinią publiczną. Proponuję dla przykładu rozpocząć podróż ze stacji Warszawa Zachodnia, jednego z trzech głównych dworców stolicy. Kamuflaż całkowity: w hali z kasami nie ma rozkładów jazdy większości pociągów, na peronach nie uświadczy się wyświetlaczy z informacją o wjeżdżającym pociągu, a konduktorzy przezornie schowani są w zamkniętym na plombę przedziale służbowym. A gdy już pociąg wjedzie – powiedzmy zdezelowany skład EN57 Kolei Mazowieckich – to broń Boże nie będzie miał przy drzwiach tabliczki z informacją, dokąd zmierza. Na czole pociągu będzie oczywiście za zabrudzoną szybką nazwa stacji, ale żeby było fikuśniej, będzie to nazwa nie stacji docelowej, ale początkowej. Ważne skąd przychodzisz, a nie dokąd podążasz. Aż dziw bierze, że są perony: przecież do pociągu równie dobrze można by wskakiwać z ulicy.

Koleje stają się nie narzucać swojej obecności również osobom, które zdecydowały się wsiąść do pociągu – jak już ustaliliśmy – byle jakiego. Na zdecydowanej większości polskich peronów nie praktykuje się ustawiania tabliczek z nazwą stacji. Jedna znajduje się ewentualnie na początku peronu, ale ustawiona w poprzek, żeby zobaczyć mógł ją jedynie wtajemniczony maszynista, a nie pasażerowie. Druga może telepać się na budynku dworca, ale ponieważ budynku dworca zazwyczaj nie ma, więc tabliczka nie ma się na czym telepać. Logika działania PKP jest oczywista – skoro głupcze zdecydowałeś się już jechać do Jaktorowa, to musisz wiedzieć, gdzie ten Jaktorów jest. Informowanie pasażerów o kolejnych stacjach to wymysł liberalnego, kapitalistycznego zachodu, służącego panującej klasie wyzyskiwaczy. My wspieramy Polskę solidarną, pasażerowie powinni wytwarzać między sobą więzi społeczne, a nie ma lepszego sposobu na rozpoczęcie rozmowy niż pytanie: „A do Małkini to jeszcze daleko?”

7 myśli na temat “Kolej się ukrywa

  1. I to pisze ten, ktory zachwycal sie klamliwymi reklamami PKP IC! Ale na nawrocenie sie nigdy nie jest za pozno 😉

  2. No być może to wszystko i prawda, ale jeśli już mam wybierać, to wolę jeździć syfnymi pociągami, ale móc kupić bilet na pięć minut przed odjazdem i zapłacić za niego 30 złotych niż śmigać super szybkimi i czystymi kolejami i płacić za to fortunę (zaplanowawszy podróż miesiąc wcześniej, żeby nie zapłacić jeszcze większej). To mi się w Niemczech – bo o tym kraju mowa – naprawdę nie podoba, że podróż pociągiem do Hamburga, Monachium czy dokądkolwiek indziej wymaga mniej więcej tyle samo planowania i kosztuje tyle samo, co latanie tanimi liniam po Europie. To duża szkoda, bo to naprawdę utrudnia zwiedzanie kraju.

  3. Rozumiem tę argumentację, Marku, ale postawić tabliczkę z nazwą stacji na peronie by nie zaszkodziło, prawda? Ceny biletów też nie powinny od tego drastycznie wzrosnąć. A poza tym w Niemczech jest bardzo rozbudowany system zniżek na bilety, również gdy kupuje się tuż przed odjazdem (BahnCard) więc można też jechać stosunkowo (jak na tamte zarobki) tanio.

  4. Widzisz Marku, ja wole zaplacic nawet dwa razy wiecej za bilet ale przejachac z Warszawy do Gdyni w 2,5 godziny. Zreszta bilety w Polsce nie sa tanie. Za 5 godzinna podroz na wspomnianej trasie zaplacilem ostatnio 100 zl. Samolotem kosztowaloby mnie to 120zl. No ale jechalem IC! Tym wspanialym, ktory jest szybszy, tanszy i piekniejszy od kazdego innego srodka komunikacji (przynajmniej tak klamia w reklamach)

  5. Komentarz nr 1: „Pewność, Komfort, Punktualność” – takie rozwinięcie skrótu PKP przeczytałam 3 lata temu na Dworcu Wschodnim. I 7 godzin siedziałam na podłodze na korytarzu (trasa Warszawa-Zakopane) :]

    Komentarz nr 2: Podobno podróż polskim pociągiem z Warszawy do Wiednia trwa dziś dokładnie tyle samo, co wiek temu, gdy funkcjonowały koleje parowe…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.