Akcja segregacja

Po powrocie do Warszawy z Targów Książki we Frankfurcie, zabrałem się za wynoszenie śmieci, których wcześniej nie miałem czasu się pozbyć. Ponieważ od urodzenie segreguję odpadki, a dwuroczny pobyt w Niemczech tylko wzmocnił to przyzwyczajenie, więc wyszedłem z mieszkania obładowany dwoma koszami na śmieci i kilkoma siatkami. Wszystko przykładnie posegregowane. Jakież było moje zdziwienie, gdy dotarłem na skrzyżowanie ulic Stalowej i Konopackiej i nie zastałem tam pojemników na segregowane odpadki.

Wszedłem do kiosku pana Jacka i spytałem, czy wie może, co stało się z kubłami. „Zabrali tydzień temu” – oznajmił. Jeden z klientów doradził: „Pan pójdzie na Stalową pod siedemnastkę i tam wyrzuci”. Ucieszyłem się, że jednak gdzieś są stosowne pojemniki, ale dla pewności spytałem, czy pod siedemnastką są śmietniki na segregowane odpadki. „Nie, coś pan!” – usłyszałem w odpowiedzi. – „Ale to blisko stąd, nie będzie się pan musiał z powrotem dźwigać”.

W tym momencie zdziwienie zmieniło się wściekłość. Przeklinając Polskę, wróciłem do mieszkania i od razu chwyciłem za słuchawkę telefonu. Nie opanowawszy jeszcze gniewu, wybrałem numer pana Sebastiana Ślusarczyka z Zarządu Oczyszczania Miasta, u którego już raz interweniowałem w sprawie przepełnionych pojemników. Pan Ślusarczyk spokojnym głosem wyjaśnił mi, że od 1 września obowiązek zapewnienia pojemników na segregowane śmieci spoczywa na administracji budynku, a nie ZOM. Wynika to z czerwcowej uchwały Rady Miasta, wprowadzającej Regulamin Czystości i Porządku. „A więc to krok w dobrym kierunku” – pomyślałem i od razu uspokoiłem swoje nerwy. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy o tym, jak przekonać administrację i mieszkańców do wprowadzenia pojemników na śmieci segregowane. Niestety, najprawdopodobniej najskuteczniejszą metodą będą kary, które miasto będzie miało prawo nakładać już od 1 stycznia 2007 roku.

Kolejną rozmowę telefoniczną przeprowadziłem z naszą panią administrator. Jak zwykle ucieszyła się z mojego telefonu i wyjaśniła, że jest świadoma nowych przepisów. Zamówiła już nawet pojemniki, ale producenci nie wyrabiają z realizacją zamówień, więc kubły pojawią się u nas najwcześniej w listopadzie. Pani administrator w pełni popiera segregację śmieci, która jest niej tak oczywista, jak i dla mnie. Służy też stosownymi materiałami informacyjnymi, które zadeklarowałem się rozprowadzić wśród sąsiadów. Ustaliliśmy, jakie śmietniki będą dla nas najkorzystniejsze, stwierdziliśmy, że trzeba zmieniać społeczeństwo, a nie na nie narzekać, zasmuciliśmy się, że koszty wywozu segregowanych śmieci wzrosną, a nie zmaleją. Ale słuchawkę odłożyłem już całkiem spokojny i zadowolony.

Tak więc śmieci zostają u mnie do końca miesiąca.

3 myśli na temat “Akcja segregacja

  1. Cześć Paweł,

    w rzeczy samej nie ma tam śmietnika, ale może jeślibyś spróbował uprzejmie spytać na strzeżonym osiedlu koło nieszczęsnych muzykantów wygrywających lwowskie piosenki nie musiałbyś trzymać śmieci dwa tygodnie;) A mimo to zostałyby na Pradze…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.