Księgarnia

Księgarnia na rogu ulic Stalowej i Środkowej intrygowała mnie od zawsze, to znaczy od pięciu lat, gdy po raz pierwszy zamieszkałem na warszawskiej Pradze. Ilekroć przechodziłem obok tego zakratowanego lokalu, bałem się spojrzeć na drzwi, żeby nie zobaczyć kartonika z napisem „w likwidacji”.

Dzisiaj wracałem ze sklepu z tysiącem i jeden drobiazgów niedaleko ulicy 11 Listopada, a po głowie chodziła mi myśl: „Trzeba wreszcie kupić nową książkę Eustachego Rylskiego”. Z zadumy wyrwał mnie dzwonek starego telefonu, ale nie odtwarzany z supernowoczesnej komórki, ale autentyczny, wydawany przez ebonitowy telefon. Zatrzymałem się. Dźwięk dobiegał z księgarni, która dzięki łaskawości niebios okazała się ciągle funkcjonować. Wszedłem do środka. Starsza pani z gigantycznym kokiem blond włosów na głowie sprzedawała tlenionej blondynce w kusej bluzeczce teksty źródłowe z historii do liceum. Druga pani z siwiejącymi czarnymi włosami naklejała pomarańczowe nalepki z cenami na podręczniki do polskiego. Na starych regałach pyszniły się niemal wyłącznie książki szkolne, literatura piękna wyłożona była na małej ladzie i przykrytą szybą. Pośrodku leżał „Warunek” Eustachego Rylskiego.

Pani z zachwycającym kokiem bez podnoszenia wzroku podała mi książkę i cicho spytała, czy zapakować. Nie, nie trzeba pakować.

„A tak przez ciekawość spytam” – zagadnąłem. „Pewnie nie jest łatwo się tutaj utrzymać, prawda? Księgarniom w ogóle jest ciężko, a chyba już szczególnie na Pradze?”
„No łatwo nie jest” – westchnęła właścicielka księgarni i koka.
„Schodzą pewnie tylko podręczniki?” – zadałem oczywiste pytanie.
„Tak” – przytaknęła zawstydzona.

Oby chętnej do nauki młodzieży nigdy na Pradze nie zabrakło.

Jedna myśl na temat “Księgarnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.