Tak, tak! Nein, nein! Nie, nie! Ja, ja!

Oglądanie meczu Polska-Niemcy w niemieckiej knajpie w Berlinie było cudownym przeżyciem. Pomijam doskonałą grę Polaków, a zwłaszcza Boruca, jednogłośnie okrzykniętego piłkarzem dnia. Najlepsze było to, że wyindywidualizowany z rozentuzjazmowanego tłumu mogłem swobodnie wyrażać swoje emocje bez objawów owczego pędu. Sympatyczny Niemiec, który dosiadł się do naszego stolika, w siedemdziesiąte minucie gry zafundował wszystkim rundkę piwa. Jak po chwili wyjawił, chciał zrobić to po bramce strzelonej przez Niemców. Biedaczek musiał czekać jeszcze dwadzieścia jeden minut.

2 myśli na temat “Tak, tak! Nein, nein! Nie, nie! Ja, ja!

  1. No podobną pod stadionem były jakieś zamieszki.. :/

    Ale fajnie, że w knajpach są mili ludzie.

    A dlaczego na stadionie nie kibicowałeś?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.