Dzień w mózgu Berlina

Do mózgu wchodzi się przez wielkie, przeszklone drzwi. Sieć neuronowych korytarzy łączy je z pięcioma poziomami, na których zgromadzonych są miliony gigabajtów informacji. To nie lekcja anatomii, to wygląd nowej Biblioteki Filologicznej na Wolnym Uniwersytecie, największej berlińskiej uczelni.

godzina: 9:00
miejsce: parter, wejście główne

„O tej porze wieje pustką” – Risco, bibliotekarz, rozgląda się po utrzymanych w srebrno-złotej tonacji wnętrzach biblioteki. „Prawdziwy ruch zacznie się o czternastej. Studenci będą po lunchu i zajęciach, więc zabiorą się za naukę”. Risco na razie nie ma wiele pracy, zresztą nawet później nie musi sprawdzać kart bibliotecznych, bo do Biblioteki Filologicznej wejść może każdy, kto chce. „Ale nikomu nawet przez głowę nie przejdzie wyniesienie jakiejkolwiek książki, bo wszystkie są elektronicznie zabezpieczone przed kradzieżą” – przekonuje Risco.

Wnętrze biblioteki

Ze swojego stanowiska pracy Risco widzi szklane wejście do biblioteki, która wbudowana została pomiędzy istniejące już gmachy Wolnego Uniwersytetu. Z zewnątrz budynek wygląda jak UFO, które przyssało się przezroczystymi mackami do pochodzących z lat 70. stalowo-szklanych budynków kampusu. Futurystyczną Bibliotekę Filologiczną zaprojektował nie byle kto, bo sam sir Norman Foster, najbardziej wzięty architekt na świecie. Do jego dzieł należy przebudowa odległego o 10 km od biblioteki budynku Reichstagu oraz realizowany właśnie projekt gigantycznego lotniska w Pekinie. Nazwisko takiego architekta nie mogło pójść w zapomnienie, więc szybko utarło się, że nowa Biblioteka Filologiczna to biblioteka Fostera. Forsowana przez władze uczelni chwytliwa nazwa „Mózg Berlina” używana jest niemal wyłącznie w oficjalnych publikacjach.

Czytaj dalej na Bosko.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.