Aus Bewag wird Vattenfall. Aber Bewag bleibt Bewag.

Koncern energetyczny Vattenfall w ostatnim kwartale zeszłego roku prowadził intensywną kampanię wizerunkową, która miała wprowadzić do świadomości odbiorców tę markę. Reklamy – na bilbordach i w prasie – skierowane były głównie do mieszkańców Berlina i Hamburga, bo właśnie w tych dwóch miastach od 1 stycznia zmianie uległy nazwy kompanii energetycznych. Teraz w obu metropoliach brzmią one tak, jak nazwa właściciela – szwedzkiego Vattenfall.

Nie znam sytuacji w Hamburgu, natomiast w Berlinie akcja od początku skazana była na niepowodzenie. Berliński dostawca prądu od 1923 roku działał pod nazwą „Bewag”, która w niemieckiej stolicy stała się synonimem słowa „Strom” („prąd”). Ba, wyparła wręcz nazwę pospolitą. Żaden berlińczyk nie powie, że płaci za prąd, tylko płaci za Bewag. Dlatego pomimo zmasowanej kampanii reklamowej, nazwa „Vattenfall” nie chwyciła.

Aus Bewag wird Vattenfall.

Dobitny dowód miałem na to dzisiaj, gdy odwiedził mnie elektryk, żeby wymienić licznik prądu. Przedstawił się jako pracownik Bewagu, a nie Vattenfall. Prawdę mówiąc, byłbym zdziwiony, gdyby powiedział inaczej. „Bewag” brzmi przecież w Berlinie tak naturalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.