Czuję pismo nosem

Z powodów temperaturowych bardzo nie chciało mi się dzisiaj wychodzić po gazetę. Co prawda nie mam daleko, bo prasę prenumeruję, więc codziennie nad ranem dostaję ją do skrzynki pocztowej. Ale ponieważ mieszkam w oficynie, a skrzynki są na korytarzu w domu od ulicy, to muszę przechodzić dziesięć metrów przez wielofunkcyjne podwórko (ogródek, kącik do grillowania i parking na rowery).

Wreszcie się przełamałem, bo potrzebowałem lektury na wieczór. Zapach mojej gazety rozchodził się już po całym korytarzu. Tak, zapach. Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung, którą wbrew gromom ze strony moich lewicowych znajomych czytuję, pachnie tak, jak gazeta pachnieć powinna. Świeżymi newsami. Wyważoną publicystyką. Wnikliwymi analizami.

Te dwie gazety prenumeruję.

Gazetę odczuwam wszystkimi zmysłami. Dotyk i węch są dla mnie bardzo ważne w procesie czytania. Bardzo lubię papier taz, format Berliner Zeitung i właśnie zapach Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung.

Jedna myśl na temat “Czuję pismo nosem

  1. tak, racja… zapach druku (choć niezdrowy) jest niesamowity. pracowałem jeszcze w czasach tzw. składu gorącego, z Panami Zecerami…
    cóż to było za Towarzystwo…
    (i szkoda, że to wszystko „nasza” Sieć pochłonie… ale: nie ma odwrotu. sieć jest szybsza.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.